Na wieczor przybilismy na dziko w okolicach Ptasiego Rogu.
Bylo plytko. Bardzo. Tylko z jednej lodzi mozna bylo zeskoczyc na brzeg, pozostale
dwie byly przycumowane do pierwszej.

W nocy polowa ludzi wracajacych "z ogniska" zaliczyla wode tudziez przybrzezne blotko.